środa, 13 maja 2015

Krokusowa Chochołowska


Mimo, że w lesie mamy pełną eksplozję wiosny, to dziś będzie troszkę zaprzeszły materiał. A mianowicie, dokładnie miesiąc temu miałam okazję być w naszych przepięknych Tatrach. Śniegu było jeszcze całkiem sporo, ale słońce operowało już porządnie (czego dowodem była moja twarz, przypominająca spieczonego pomidorka...) i śnieg dosłownie znikał z oczu. Taka pogoda nie bardzo sprzyjała wędrówkom po wysokich górach - grząźnięcie w ciężkim mokrym śniegu do przyjemnych nie należy, więc z Rosomakiem postanowiliśmy zmienić program wycieczki i zapuścić się w doliny. 
Trafiło na Dolinę Chochołowską i absolutnie nie żałuję tej zmiany planów :)
A czemu? Tylko spójrzcie...



Wchodząc rano w dolinę, nawet się nie spodziewaliśmy, że uda się nam zobaczyć te osławione łany krokusów. Szczególnie, że z rozmowy z górolem prowadzącym przyparkingowe stoisko wynikało, że śniegu to jeszcze tu hoho i jeszcze trochę leży, i w zasadzie to z krokusami może być słabo. No ale, nie zważając na nic, ruszyliśmy na szlak :)

Jeszcze wszędzie leżał śnieg, ale pomimo tego udało się zobaczyć to i owo.
Zanokcica zielona (Asplenium viride)



Lepiężnik biały (Petasites albus)

Poza roztopami, w Dolinie Chochołowskiej wrzała praca. Znaczącą częścią terenu w dolinie zarządza Wspólnota Uprawnionych Ośmiu Wsi i pod nadzorem TPN prowadzi gospodarkę leśną. Głównie usuwane są drzewa powalone przez halny oraz suche kornikowe świerczyny oraz prowadzona jest przebudowa drzewostanów, na bardziej naturalne wielogatunkowe zadrzewienia.




Kunszt pracy drwali:

 i jej efekty:



Wędrówka szlakiem była całkiem przyjemna, nawet pomimo tabunu ludzi podążających w tę samą stronę. Ale to co zastaliśmy na końcu naszej wędrówki, na polanie obok schroniska, wynagrodziło nam wszystkie napotkane niedogodności. 
Śnieżne zaspy dosłownie topniały w oczach a w ich miejsce pojawiały się przepiękne fioletowe łany.. 

W niektórych miejscach jeszcze śnieg nie stopniał, a krokusy już się przebijały do słońca.


A tam, gdzie pojawiły się już kępy krokusów i skrawki zeszłorocznej trawy, buszowały Paszkoty (Turdus viscivorus) w poszukiwaniu smacznych kąsków do zjedzenia.



Udało mi się również uchwycić Kowalika (Sitta europaea), wyśpiewującego wśród bezlistnych jeszcze gałęzi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz