sobota, 25 kwietnia 2015

Wiosenne aspekty Czerwonego Bagna

Mam mocne postanowienie nadrobienia zaległości, gdyż czas leci, a już się trochę materiałów nazbierało, a i już czas kolejne gromadzić. Wszak przyroda nie śpi i nie czeka tylko ruszyła pełną parą :)

Ale jeszcze trzy tygodnie temu, korzystając z wolnego świątecznego dnia trafił mi się wypad do północno-zachodniej Polski. A, że był to lany poniedziałek to i wody nie mogło zabraknąć :D



Już kilka razy zdarzyło mi się być w Biebrzańskim Parku Narodowym i za każdym razem równie chętnie i z radością kieruję się w tamte strony. Pamiętam mój pierwszy wypad na biebrzańskie bagna. Bagna już się ładnie zazieleniły, wszędzie dużo wody, ptactwo już pochowane po szuwarach i siedzące na gniazdach.. Ponieważ stan wody był dosyć wysoki, nie do każdego punktu widokowego można było dotrzeć suchą nogą. Oczywiście kto by pomyślał o kaloszach... Ale z drugiej strony, ja nie przejdę??? 

http://www.biebrza.org.pl/redir,indexOczywiście, że przejdę :) Butki poszły w łapkę, nogawki podwinięte i hyc, gołymi stopami.. I to dziwne uczucie.. wkładasz stopy w TO.. w bagno.. woda, torf, turzyce..i nie wiesz czy tam jest głęboko, na co trafisz, co cię dziabnie.. ale nie dziabło nic, stopa wpadła trochę ponad kostkę, podłoże twarde i stabilne, tylko woda jak cholera zimna. Ale dotarłam tam gdzie chciałam i nawet późniejszego kataru nie żałuję. Tak pierwszy raz poznawałam Bagno Ławki.


Tymczasem, wróćmy do ostatniej wyprawy. W sumie była ona też pewną nowością, gdyż nareszcie, po raz pierwszy dotarłam do północnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie jest Czerwone Bagno i Grzędy.

Plan maksimum zakładał przejście szlakiem czerwonym od leśniczówki  w Grzędach do punktu Kapli Dołek  i przejście łącznikowym szlakiem czarnym do niebieskiego i powrót do leśniczówki.
Ale oczywiście ze względu na mnogość ciekawych roślin, zmienność mijanych drzewostanów i chcąc wypatrzeć choć jednego łosia, po prostu nie dało się szybciej :) i po dojściu do Wilczej Góry, rzuceniu okiem na turzycowiska i trzcinowiska  trzeba było wracać.
Sama trasa przebiegała bardzo przyjemnie i suchą nogą doszliśmy do wieży widokowej z widokiem na:
Biebrzańskie łąki - tak na środku, po lewej, przy tych drzewach, był łoś, a nawet dwa :)
Natomiast po drodze było bardzo różnorodnie:
Uroczysko "Dęby"
Uroczysko "Dęby"
 Uroczysko "Dęby" - od 2005 roku owe pomnikowe dęby noszą imiona Adam, Henryk i Zdzisław. Natomiast na przekroju jednego z powalonych drzew zaznaczono ważniejsze daty z historii Polski na poszczególnych przyrostach.


Murawy napiaskowe
 W Biebrzańskim PN znajduje się również pasmo piaszczystych wydm, przez które została poprowadzona ścieżka przybliżająca nam murawy napiaskowe. Są to bardzo suche i trudne do zasiedlenia przez rośliny tereny. Spotkamy tu głównie sucho- i ciepłolubne gatunki oraz znaczną ilość porostów.

Z drugiej strony Biebrzański PN to oczywiście tereny zalewowe, rozlewiska, zabagnienia, podmokłe lasy... W tych częściach dominują głównie olsy i rośliny lubiące wodę w dużych ilościach.
Już na początku kwietnia widać było, że już za chwilę ruszy roślinność wodna. Nad taflą wody pojawiały się pierwsze liście kaczeńców i nieśmiałe pąki. Teraz na pewno kwitną ich tam już całe żółte słoneczne łany, także jeśli ktoś ma chwilę to zapraszam do odwiedzin.

Zaś na ścieżce "Czerwone Bagno" spotkamy bór bagienny:



Jeżeli ktoś byłby zainteresowany poszerzeniem wiedzy o florze Biebrzańskiego Parku Narodowego, polecam tę stronę: Zielone wrota
Znajdziecie tam listę gatunków naczyniowych występujących na terenie parku oraz w jego okolicach. A poniżej przedstawiam kilka zdjęć przedstawiających spotkane przeze mnie rośliny :)
Kokorycz pełna (Corydialis solida) -

Szczyr trwały
(Mercurialis perennis)



Łuskiewnik różowy
(Lathraea squamaria)
Wawrzynek wilczełyko
(Daphne mezereum)

Ciekawostki:
Szczyr trwały - mimo, że taki niepozorny jest rośliną trującą - zawiera saponiny, alkaloidy, związki fenolowe i flawonidy. Jednakże w odpowiednich dawkach może być stosowany leczniczo na stany reumatyczne, stany chorobowe woreczka żółciowego czy wątroby. Wykorzystywane jest w tym celu suszone ziele szczyru, które po zasuszeniu przybiera odcień niebieski.
Wawrzynek wilczełyko - również jest rośliną trującą. Szczególnie należy uważać na piękne intensywnie czerwone owoce, gdyż zjedzenie przez osobę dorosłą ok. 10 takich "jagódek"  może doprowadzić do śmierci.
Łuskiewnik różowy - to roślina bezzieleniowa, czyli krótko mówiąc nie zawiera chlorofilu i nie jest w stanie przeprowadzać fotosyntezy. Dlatego też jest pasożytem, który pasożytuje głównie na korzeniach drzew liściastych.
Zawilec żółty (Anemone ranunculoides)
Kopytnik pospolity (Asarum europaeum)
Kopytnik, dzięki zawartemu w nim piekącemu olejkowi eterycznemu, również jest rośliną trującą i leczniczą jednocześnie. Napary wykorzystywane były przy nieżytach górnych dróg oddechowych. Natomiast zmiażdżone świeże ziele można wykorzystać jako okład przy urazach.

Miodunka ćma (Pulmonaria obscura)
 Z kolei miodunka jest typową rośliną leczniczą. Można ją stosować przy leczeniu górnych dróg oddechowych.
Apotecja pawężnicy psiej (Peltigera canina)
 Apotecja to nic innego jak rodzaj owocników występujących u grzybów workowych. Określane są również mianem miseczek, gdyż apotecjum mniej lub bardziej przypomina swym kształtem mięsistą wklęsłą miseczkę.
Zdrojówka rutewkowata (Isopyrum thalictroides)

Po drodze spotkałam również stanowisko sasanki otwartej :) Szczerze przyznam, że ostatni raz dziko rosnącą sasankę widziałam na Mazowszu i było to baaaardzo dawno temu.Także widząc tyle okazów w jednym miejscu nie omieszkałam obfotografować ich z każdej strony. Sasanka otwarta jest w Polsce objęta ścisłą ochroną gatunkową, została wpisana do Czerwonej listy roślin i grzybów Polski, Polskiej Czerwonej Księgi Roślin, a także jest objęta zapisami Konwencji Genewskiej i Dyrektywy siedliskowej.
Sasanka otwarta (Pulsatilla patens)
Sasanka otwarta (Pulsatilla patens)

Sasanka otwarta (Pulsatilla patens)

Poza roślinami udało mi się zaobserwować ślady żerowania leśnych zwierzaków:


Żerowisko wiewiórki


Spałowane gałęzie
A tu mamy dendrologiczną ciekawostkę - kołnierzykowatość sosny, czyli odstające tafelki kory w miejscu okółków gałęzi. Na terenie Biebrzańskiego PN możemy spotkać całkiem sporo okazów takiej sosny, określanej również sosną kryzowatą. 

Sosna kołnierzykowata


Szczerze polecam wizytę w Biebrzańskim Parku Narodowym. Ja osobiście w życiu nie widziałam tylu łoszaków w jednym miejscu i na pewno jeszcze nie raz zawitam w tamte strony, gdyż mam plan utrafić wreszcie na jesienne lub wiosenne przeloty :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz