Mam mocne postanowienie nadrobienia zaległości, gdyż czas leci, a już się trochę materiałów nazbierało, a i już czas kolejne gromadzić. Wszak przyroda nie śpi i nie czeka tylko ruszyła pełną parą :)
Ale jeszcze trzy tygodnie temu, korzystając z wolnego świątecznego dnia trafił mi się wypad do północno-zachodniej Polski. A, że był to lany poniedziałek to i wody nie mogło zabraknąć :D
Już kilka razy zdarzyło mi się być w Biebrzańskim Parku Narodowym i za każdym razem równie chętnie i z radością kieruję się w tamte strony. Pamiętam mój pierwszy wypad na biebrzańskie bagna. Bagna już się ładnie zazieleniły, wszędzie dużo wody, ptactwo już pochowane po szuwarach i siedzące na gniazdach.. Ponieważ stan wody był dosyć wysoki, nie do każdego punktu widokowego można było dotrzeć suchą nogą. Oczywiście kto by pomyślał o kaloszach... Ale z drugiej strony, ja nie przejdę???
Oczywiście, że przejdę :) Butki poszły w łapkę, nogawki podwinięte i hyc, gołymi stopami.. I to dziwne uczucie.. wkładasz stopy w TO.. w bagno.. woda, torf, turzyce..i nie wiesz czy tam jest głęboko, na co trafisz, co cię dziabnie.. ale nie dziabło nic, stopa wpadła trochę ponad kostkę, podłoże twarde i stabilne, tylko woda jak cholera zimna. Ale dotarłam tam gdzie chciałam i nawet późniejszego kataru nie żałuję. Tak pierwszy raz poznawałam Bagno Ławki.
Tymczasem, wróćmy do ostatniej wyprawy. W sumie była ona też pewną nowością, gdyż nareszcie, po raz pierwszy dotarłam do północnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie jest Czerwone Bagno i Grzędy.
Plan maksimum zakładał przejście szlakiem czerwonym od leśniczówki w Grzędach do punktu Kapli Dołek i przejście łącznikowym szlakiem czarnym do niebieskiego i powrót do leśniczówki.
Ale oczywiście ze względu na mnogość ciekawych roślin, zmienność mijanych drzewostanów i chcąc wypatrzeć choć jednego łosia, po prostu nie dało się szybciej :) i po dojściu do Wilczej Góry, rzuceniu okiem na turzycowiska i trzcinowiska trzeba było wracać.
Sama trasa przebiegała bardzo przyjemnie i suchą nogą doszliśmy do wieży widokowej z widokiem na:
 |
| Biebrzańskie łąki - tak na środku, po lewej, przy tych drzewach, był łoś, a nawet dwa :) |
Natomiast po drodze było bardzo różnorodnie:
 |
| Uroczysko "Dęby" |
 |
| Uroczysko "Dęby" |
Uroczysko "Dęby" - od 2005 roku owe pomnikowe dęby noszą imiona Adam, Henryk i Zdzisław. Natomiast na przekroju jednego z powalonych drzew zaznaczono ważniejsze daty z historii Polski na poszczególnych przyrostach.
 |
| Murawy napiaskowe |
W Biebrzańskim PN znajduje się również pasmo piaszczystych wydm, przez które została poprowadzona ścieżka przybliżająca nam murawy napiaskowe. Są to bardzo suche i trudne do zasiedlenia przez rośliny tereny. Spotkamy tu głównie sucho- i ciepłolubne gatunki oraz znaczną ilość porostów.
Z drugiej strony Biebrzański PN to oczywiście tereny zalewowe, rozlewiska, zabagnienia, podmokłe lasy... W tych częściach dominują głównie olsy i rośliny lubiące wodę w dużych ilościach.
Już na początku kwietnia widać było, że już za chwilę ruszy roślinność wodna. Nad taflą wody pojawiały się pierwsze liście kaczeńców i nieśmiałe pąki. Teraz na pewno kwitną ich tam już całe żółte słoneczne łany, także jeśli ktoś ma chwilę to zapraszam do odwiedzin.
Zaś na ścieżce "Czerwone Bagno" spotkamy bór bagienny:
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany poszerzeniem wiedzy o florze Biebrzańskiego Parku Narodowego, polecam tę stronę: Zielone wrota
Znajdziecie tam listę gatunków naczyniowych występujących na terenie parku oraz w jego okolicach. A poniżej przedstawiam kilka zdjęć przedstawiających spotkane przeze mnie rośliny :)
 |
| Kokorycz pełna (Corydialis solida) - |
 |
Szczyr trwały (Mercurialis perennis) |
|
|
|
 |
Łuskiewnik różowy (Lathraea squamaria) |
 |
Wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum) |
Ciekawostki:
Szczyr trwały - mimo, że taki niepozorny jest rośliną trującą - zawiera saponiny, alkaloidy, związki fenolowe i flawonidy. Jednakże w odpowiednich dawkach może być stosowany leczniczo na stany reumatyczne, stany chorobowe woreczka żółciowego czy wątroby. Wykorzystywane jest w tym celu suszone ziele szczyru, które po zasuszeniu przybiera odcień niebieski.
Wawrzynek wilczełyko - również jest rośliną trującą. Szczególnie należy uważać na piękne intensywnie czerwone owoce, gdyż zjedzenie przez osobę dorosłą ok. 10 takich "jagódek" może doprowadzić do śmierci.
Łuskiewnik różowy - to roślina bezzieleniowa, czyli krótko mówiąc nie zawiera chlorofilu i nie jest w stanie przeprowadzać fotosyntezy. Dlatego też jest pasożytem, który pasożytuje głównie na korzeniach drzew liściastych.
 |
| Zawilec żółty (Anemone ranunculoides) |
 |
| Kopytnik pospolity (Asarum europaeum) |
Kopytnik, dzięki zawartemu w nim piekącemu olejkowi eterycznemu, również jest rośliną trującą i leczniczą jednocześnie. Napary wykorzystywane były przy nieżytach górnych dróg oddechowych. Natomiast zmiażdżone świeże ziele można wykorzystać jako okład przy urazach.
 |
| Miodunka ćma (Pulmonaria obscura) |
Z kolei miodunka jest typową rośliną leczniczą. Można ją stosować przy leczeniu górnych dróg oddechowych.
 |
| Apotecja pawężnicy psiej (Peltigera canina) |
Apotecja to nic innego jak rodzaj owocników występujących u grzybów workowych. Określane są również mianem miseczek, gdyż apotecjum mniej lub bardziej przypomina swym kształtem mięsistą wklęsłą miseczkę.
 |
Zdrojówka rutewkowata (Isopyrum thalictroides)
|
Po drodze spotkałam również stanowisko sasanki otwartej :) Szczerze przyznam, że ostatni raz dziko rosnącą sasankę widziałam na Mazowszu i było to baaaardzo dawno temu.Także widząc tyle okazów w jednym miejscu nie omieszkałam obfotografować ich z każdej strony. Sasanka otwarta jest w Polsce objęta ścisłą ochroną gatunkową, została wpisana do Czerwonej listy roślin i grzybów Polski, Polskiej Czerwonej Księgi Roślin, a także jest objęta zapisami Konwencji Genewskiej i Dyrektywy siedliskowej.
 |
| Sasanka otwarta (Pulsatilla patens) |
 |
| Sasanka otwarta (Pulsatilla patens) |
 |
| Sasanka otwarta (Pulsatilla patens) |
Poza roślinami udało mi się zaobserwować ślady żerowania leśnych zwierzaków:
 |
| Żerowisko wiewiórki |
 |
| Spałowane gałęzie |
A tu mamy dendrologiczną ciekawostkę - kołnierzykowatość sosny, czyli odstające tafelki kory w miejscu okółków gałęzi. Na terenie Biebrzańskiego PN możemy spotkać całkiem sporo okazów takiej sosny, określanej również sosną kryzowatą.
 |
| Sosna kołnierzykowata |
Szczerze polecam wizytę w Biebrzańskim Parku Narodowym. Ja osobiście w życiu nie widziałam tylu łoszaków w jednym miejscu i na pewno jeszcze nie raz zawitam w tamte strony, gdyż mam plan utrafić wreszcie na jesienne lub wiosenne przeloty :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz