czwartek, 7 maja 2015

Majówka zbyt krótka, eh..

Niby była majówka, wolnego czasu jakby więcej, a i tak jakoś go mało wyszło. Na tyle mało, że w teren udało się wyskoczyć tylko na dosłowną chwilę, w niedzielę pod wieczór, a potem niestety trzeba już było wracać do wielkiego miasta.

Ale z drugiej strony, mimo że otoczyłam się lasem tylko na trochę to udało się podładować baterię :) W sumie, teraz gdy wszystko już radośnie i pełną piersią weszło w wiosenny nastrój, to taka późnopopołudniowa wyprawa też daje wiele radości i wiele można zobaczyć, a od śpiewu ptaków można ogłuchnąć :)

Paprocie już pną się do góry, a ich liście wyglądają jak zielone stworki.



A na tych już bardziej rozwiniętych liściach zawsze można przysiąść w miłym towarzystwie :)


Ponieważ zaczął się już maj, to nie mogło zabraknąć i konwalii majowej (Convallaria majalis), co prawda dopiero się rozwijały liście, ale kilka pąków również udało się odnaleźć.

Ale za to kwitły już zwiewne kwiatki szczawiku zajęczego (Oxalis acetosella). Szczawik może być z powodzeniem wykorzystany w kuchni - zamiast zwykłego szczawiu czy też jako składnik sałatek, które wzbogaci swoim kwaskowym smakiem.

Na skraju lasu, od ciepłej południowej strony kwitły też kępki poziomek pospolitych (Fragaria vesca). Już nie mogę się doczekać kiedy zaczną dojrzewać ich słodkie, pachnące lasem owoce.

Natomiast pośród drzew można było już zauważyć poletka soczyście zielonych krzaczków borówki czernicy (Vaccinium myrtillus). Niepozorne zielone kwiatki borówki mogą pojawiać się już w kwietniu, ale jak widać, tereny lekowskiego lasu należą do tych o chłodniejszym klimacie i borówki dopiero rozwinęły listki.

 Z roślin tych trochę większych, pięknie kwitną i pachną teraz w lesie bzy koralowe  (Sambucus racemosa). Po przekwitnięciu te niepozorne zielonobiałe kwiatki przekształcą się w grona jaskrawoczerwonych owoców. Owoce, choć wyglądają smakowicie, to trzeba pamiętać, że niestety są trujące.

Innym ciekawym krzewem, który też kwitnie wiosną i ma jeszcze bardziej niepozorne kwiaty, jest trzmielina brodawkowata (Euonymus verrucosus). Jak widać na poniższym zdjęciu, jeszcze były zawinięte w pąki, ale w przeciągu kilku dni powinny rozwinąć się w delikatne zielonobrunatne kwiatki, które naprawdę  nie tak łatwo zobaczyć na pierwszy rzut oka. Co jest charakterystyczne dla tego krzewu mówi nam drugi człon jego polskiej nazwy - brodawkowata - oznacza to, że pędy rośliny są pokryte ciemnymi brodawkami. Także, jeżeli spotkacie na swej drodze taką delikatną cienką zieloną gałązkę, naprawdę gęsto pokrytą brodawkami, to możecie mieć pewność, że to właśnie jest ta trzmielina :)
  
A tu szybki rzut okiem na młode grabowe listki, które właśnie teraz zachwycają swą aksamitną miękkością i soczystym kolorem.


A tu dłuższy rzut oka na zieleniący się, w świetle zachodzącego słońca, grąd. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych typów lasu - pełen światła i bez mocnego podszytu ale bardzo często posiadający taki tajemniczy klimat (bardziej tajemniczy jest tylko bór świerkowy), zwłaszcza gdy o świcie zasnuje się mgłami.

Co prawda ten wypad do długich nie należał, to jednak zważywszy na godzinę i zwyczaje niektórych zwierzaków, nie trzeba było długo czekać aby stanąć oko w oko z danielami (Dama dama). Na terenie leśnictwa Lekowo jest ich całkiem sporo, także takie spotkania nie należą do rzadkości.




A teraz przyjrzyjcie się zdjęciu powyżej i poniżej. Rozpoznajecie powyższe brzózki na zdjęciu na dole? Tak, pasły się pod samiusieńką amboną ;)

I w sumie tyle po majówce. Reszta czasu jakoś umknęła na pracach ogrodowych, Rosomak i Barczatka dobrze wiedzą o czym mowa. Ale trzeba przyznać, że budowla wyszła nam pierwsza klasa ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz