piątek, 8 stycznia 2016

Nowy rok mrozem malowany

Ostatnimi czasy troszkę zaniedbałam leśne wędrówki. A to coś wypadło, a to się człowiek rozleniwił, a to aparatu nie zabrał i nic nie uwiecznił.. Ale tak prawie noworocznie, pomimo trzaskającego mrozu, udało się wyskoczyć na rozgrzewający spacer w promieniach ostrego zmrożonego słońca.


W takie popołudnia na spacer najlepszy jest skraj lasu od zachodniej strony. Jeszcze będąc otulonym promieniami słońca wyczuwa się narastający chłód. A czystość nieba, przejrzystość powietrza i wszystkie odcienie czerwieni, pomarańczy i żółci zapierają dech w piersi...



 Ale zanim słońce tak pięknie się wybarwiło spacer również był wielce udany :)



Na polu oczywiście śladów bytowania zwierza wszelakiego było mnóstwo. Tak jakby właśnie ten okraj lasu szczególnie upodobały :)


Zimowe krajobrazy, co prawda w tym roku póki co nie tylko czarno-białe, na ogół są zdecydowanie mniej barwne niż np. jesienią czy wiosną. Ale też posiadają swój urok i charakterystyczne przygaszone barwy.


Natomiast pośród wszelkiej maści brązów, beżów, szarości i resztek zieleni można znaleźć jaskrawo ubarwione kontrastowe elementy, które nasyceniem barwy przyciągają wzrok z daleka.

 

 

Zimą również zdecydowanie bardziej zauważalne są nadrzewne grzyby.

 I na koniec jeszcze esencja zachodu słońca :)
 

Poza takimi soczystymi zachodami słońca, zima urzeka zjawiskowymi koronkami mrozu:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz